No Banner to display

No Banner to display

No Banner to display

Kilka słów o „MiKolach”

Na samym początku pragnę zaznaczyć, że poniższy artykuł jest w pełni subiektywnym spojrzeniem na sytuacje, którą pragnę przedstawić.

„MiKol” to dość pejoratywne określenie osoby, która interesuje się zagadnieniami związanymi z transportem kolejowym. Skrót „MiKol” można rozwinąć na dwa słowa, czyli „Mi” – Miłośnik oraz „Kol” – Kolei. Skąd jednak w głowach wielu ludzi bierze się to bardziej negatywne określenie dotyczące osób, które interesują się koleją w każdej sferze, w jakiej tylko można? Odpowiedź na to pytanie nie jest i nigdy nie będzie jednoznaczna z prostego powodu. Powodem tym, w moim subiektywnym odczuciu, jest ciągła rywalizacja, która często przeradza się w zazdrość, zawiść i obecnie popularny internetowy hejt. Pojęcie miłośnika kolei istnieje od wielu dziesiątek lat i związane jest głównie z osobami, które posiadają dużą wiedzę z zakresu kolei, a często także i z osobami, które zawodowo zajmują się „koleją”. Mogą być nimi czynni czy emerytowani maszyniści, dyżurni ruchu, pracownicy warsztatów naprawczych czy osoby odpowiedzialne za utrzymanie infrastruktury kolejowej. Natomiast pojęcie „MiKola” jest stosunkowo nowe i związane głównie z czasami facebooka.

Obecnie utarło się przekonanie i niby nieoficjalny, jednak dla wielu osób jasny podział. „Prawdziwym” miłośnikiem kolei będzie tylko ta osoba, która pracuje na kolei, posiada większą wiedzę z zakresu taboru, infrastruktury, urządzeń sterowania ruchem i temu podobną, natomiast tym gorszym, czyli „MiKolem” będzie osoba, która wie, że coś gdzieś dzwoni, ale nie wie, w którym kościele. Oznacza to, że o kolei coś wie, ale nadal brakuje tej osobie bardziej szczegółowych informacji. Skąd jednak wziął się ten podział? Odpowiedzialność ciąży na nas samych, czyli osobach, dla których kolej stała się prawdziwą pasją. Miłośnik, z założenia, nie wszczyna awantur, sypie jak z rękawa przepisami i technicznymi informacjami, a „MiKol” mądrzy się w Internecie, a wiedzy nie ma praktycznie żadnej i często przedstawia pozycje roszczeniową w stosunku do innych osób.

Skąd jednak w obecnych czasach taka moda na bycie pasjonatem kolei? Każda sfera życia potrafi zrodzić w człowieku pasję. Osób interesujących się koleją, w porównaniu na przykład do fanów motoryzacji nie ma jednak zbyt wielu, jednak to grono wciąż się poszerza. Jest to możliwe dzięki coraz łatwiejszemu dostępowi do sieci oraz do wielu różnych informacji, które w tej sieci krążą. Jednak ta „łatwość” dostępu do informacji przynosi coraz bardziej nieoczekiwane skutki i powoduje jeszcze większy rozdźwięk i podziały między osobami, dla których kolej to coś więcej niż zwykły środek transportu.

Jeszcze kilka lat temu, kiedy i ja zaczynałem swoją przygodę związaną z koleją, środowisko miłośników kolei było zdecydowanie inne w porównaniu z czasami współczesnymi. Dziś technika związana nie tylko z dostępem do Internetu, ale także i rozwój kamer i aparatów jest tak duża, że powoduje to burzliwe awantury kończące się coraz większym podziałem wśród pasjonatów. Kiedyś, gdy poznawało się osoby o podobnych zainteresowaniach, to rodziły się grupy, które w wielu przypadkach do dziś przetrwały i które niejako uzurpują sobie prawo do nazywania się wspomnianą wcześniej grupą prawdziwych miłośników kolei. A dziś nowe osoby również próbują „łączyć się” w grupy, jednak starsze pokolenie już traktuje nowych z ogromnym dystansem.

Jak każda pasja, tak i tematyka kolejowa jest tematem wdzięcznym do fotografowania i publikacji filmów. Osób zajmujących się kręceniem filmów, w porównaniu do fotografów, jest o wiele mniej, jednak są osoby, które nadal pomimo wielu różnych przeciwności próbują swych sił w tej sferze. Jest kilka osób, których filmowe produkcje nadal wzbudzają podziw i szacunek. Ja sam należę do grona „filmowców”, gdyż dla mnie „kolej w ruchu” miała jakoś większą wartość. Jednak i moja „kariera” została w pewnym zakresie zakończona, gdyż stałem się obiektem zazdrości i zawiści, o której pisałem wcześniej. Z drugiej strony mamy grono fotografów, których też można dzielić na różne podgrupy. Tak zwana stara gwardia to już prawie profesjonaliści, którzy jednym spojrzeniem wyłapią mankamenty na zdjęciach. Jest też grono nowych osób, które próbują swoich sił. Jednak hermetyzacja środowiska powoduje, że nie mają okazji dzielić się swoimi fotografiami na kolejowych galeriach fotograficznych, które te zarządzane przez starą gwardię, nie dopuszcza tych nowych. Są oczywiście wyjątki, jednak wszechobecna krytyka (nawet nie zawsze słuszna) jest przyczyną tego pogłębiającego się podziału wśród miłośników.

Niejako „na pomoc” temu przychodzi Facebook. Początkowo miał to być zwykły portal społecznościowy, służący do komunikacji interpersonalnej. Stał się jednak dużo potężniejszym medium, w którym zdecydowana większość osób się porusza. Przeciętny miłośnik myśli w sposób następujący: „skoro nie mogę dostać się na galerię, to zacznę publikować zdjęcia i filmy tutaj”. Tutaj, czyli gdzie? No właśnie na Facebooku. Zakładane są różne grupy, fan page i temu podobne strony, które mają zrzeszać zarówno miłośników jak i poniekąd „MiKoli”. Takich miejsc są obecnie setki, jak nie tysiące. Można zadać zasadnicze pytanie, ale po co ich aż tyle? Czy nie wystarczy przykładowo dziesięć takich grup czy stron, na których możliwa będzie wymiana informacji? Logicznie rzecz ujmując oraz biorąc pod uwagę wąski zakres zainteresowań, taka ilość byłaby jak najbardziej adekwatna. Jednak tu dochodzimy do sedna sprawy, która leży między innymi u podstaw podziału na miłośników i mikoli. Każda grupa powinna i często posiada administratorów, których zadaniem jest czuwanie nad porządkiem. Do zadań takich osób należy pilnowanie netykiety (czyli ogólnie przyjętych zasad komunikacji w Internecie), jak również utrzymywanie względnie wysokiego poziomu grupy. A taki poziom tworzy się z czasem i zależy od jakości publikowanych materiałów. Im są lepsze, tym z czasem poziom wymagań rośnie. I gdy ktoś wrzuci „coś gorszego” to rozpoczyna się typowa „internetowa” wymiana zdań, która kończy się usunięciem posta i użytkownika. Patrząc perspektywicznie do takich akcji dochodzi wyjątkowo często, więc osoby publikujące swoje materiały w jednej grupie, tworzą sobie swoją, w zamyśle „lepszą”, która pozbawiona ma być krytyki i wytykania błędów. Wielu autorów liczy tylko na pochlebstwa, a nie umie przyjąć krytyki. I takie myślenie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, związanej z szeroko rozumianym podziałem i hermetyzacją osób zajmujących się kolejową pasją.

Niestety czasu cofnąć się nie da. Postępujące podziały będą coraz głębsze. Wszystko to w myśl zasady „to ja będę lepszy, a Ty już lepiej zakończ swoją działalność”. Niestety współczesne czasy, jak i podejście samych osób do tego doprowadziło. Powyższe przemyślenia powstały na skutek moich osobistych doświadczeń, których doznałem w związku z pasją, którą się zajmuję. Początkowo wszystko układało się po mojej myśli. Dzieliłem się tym, co lubiłem i co sprawiało mi ogromną satysfakcję. Z czasem jednak stałem się obiektem drwin, internetowego hejtu, który spowodował, że nie mogę już, jak kiedyś, dzielić się swoimi filmami, gdyż hejterzy ciągle próbują mnie usunąć z „kolejowego” życia. Jednak im się to skutecznie nie uda, gdyż wyznaję zasadę: „wyrzucają drzwiami, wejdę oknem”. Skutkiem tego są między innymi artykuły, które dzięki uprzejmości portalu 1435.pl mogę publikować. Mają one za zadanie pokazać, że kolejowa pasja to nie tylko dla mnie, ale i dla wielu osób to coś więcej. Nie jest ważne kto jakim aparatem robi zdjęcia czy jaką kamerą kręci filmy. Oczywiście ważne są jakieś wytyczne, przyjęte zasady, których sam przestrzegam (będąc wspomnianym wcześniej administratorem), jednak celem nadrzędnym powinna być jednak wspólna pasja, a nie wszechobecny hejt i ludzkie podziały. Powyższe przemyślenia nie odwrócą negatywnych trendów, o których napisałem powyżej. I nie dotyczą one tylko mojej osoby, ale całego kolejowego środowiska.

Autor:
Łukasz Piotrowski



REKLAMY
Dobre Zamienniki Perfum | Praca dodatkowa |





Warning: require_once(/users/sh204231/www/1435pl/8736c3565e18c1603da9fe10e70c1825/SeoPilotClient.php): failed to open stream: No such file or directory in /users/0031/sh204231/www/1435pl/wp-content/themes/reporter/footer.php on line 30

Fatal error: require_once(): Failed opening required '/users/sh204231/www/1435pl/8736c3565e18c1603da9fe10e70c1825/SeoPilotClient.php' (include_path='.:/usr/local/php56-cgi/include:/usr/local/php56-cgi/lib:/conf/php/php56/pear:/usr/share/pear') in /users/0031/sh204231/www/1435pl/wp-content/themes/reporter/footer.php on line 30